query session /server:servername
reset session [ID] /server:servername
query session /server:servername
reset session [ID] /server:servername
Ostatnio zawitałem na antenie Radia Afera goszcząc w audycji Alternatywne Brambory. Puściliśmy z Bartkiem Synowcem trochę etiopskiego jazzu/swingu i pogadaliśmy o podróżowaniu.
Jeśli ktoś jest...
Cenotes miejscowi tłumaczą po prostu jako „water hole”, co w sumie oddaje postać rzeczy. Są to podziemne groty, w których gromadzi się woda. Kiedyś miejscowi korzystali z nich jak ze zbiorników, teraz są jedynie atrakcją...
Oto banalne (na poziomie właściwie matury podstawowej, przynajmniej jeśli chodzi o użyte pojęcia) zadanko: wykazać (bez kalkulatora/komputera, rzecz jasna!), że
\sqrt{6}+\sqrt{7} $" />\sqrt{6}+\sqrt{7} $" />\sqrt{6}+\sqrt{7} $'/>. A oto konkurs
: rozwiązać to zadanie bez korzystania z żadnych zaawansowanych pomysłów z analizy matematycznej itp. – tylko wiedza z liceum, zakres podstawowy! Nagrodą w konkursie jest (oczywiście) satysfakcja
. Rozwiązanie (pewnie jedno z wielu możliwych) wkrótce w komentarzu.
KategoriaBlog, KategoriaMatematyka, KategoriaMatematykaRekreacyjna
Some time ago I wrote about a very nice 3dplot package. A few weeks later I looked into it and saw that it has one big disadvantage: the way in which you determine 3d arcs is rather useless for me, since you have to be computing a few angles manually anyway. Just a few days ago I wrote to Jeff Hein, the author of the package (which meanwhile changed its name to tikz-3dplot) and told him that I would appreciate a possibility of giving the angle as three points: the vertex and two points determining the sides of the angle. To my great surprise, within 48 hours I had an experimental—but working—version of tikz-3dplot with that very feature! I have to say that I am really, really impressed by the great work of Jeff, and tikz-3dplot will be an indispensable tool for me. It is a really great joy to see software development like this!
CategoryBlog, CategoryEnglish, CategoryTeX, CategoryLaTeX, KategoriaLaTeX
Jednym z bardzo przykrych i irytujących błędów, jakie popełniają użytkownicy TeXa, jest używanie staroci. Jakkolwiek sam TeX (i LaTeX2e) są zamrożone i nie zmieniają się, to jednak pojawiają się np. coraz to nowsze pakiety do LaTeXa (lub nowsze wersje starych pakietów). Jakkolwiek mam świadomość, że nie każdy ma ochotę na śledzenie nowinek w świecie TeXowym (bo brak czasu to jak zwykle wymówka – pięć minut raz na parę dni to naprawdę nie jest dużo czasu!), to wydaje mi się, że używanie konstrukcji LaTeXa 2.09 przekracza granice dobrego smaku. OK, jeśli ktoś chce sobie cały czas używać swojej preambuły sprzed 15 lat – nie mam nic przeciwko; ale jeśli się wymienia pliki z innymi ludźmi, to po prostu nie wypada…
Pozwolę sobie – by móc zakwalifikować ten wpis do Pręgierza – podać trzy przykłady – niestety, wzięte z życia… Wpisywanie polskich liter w notacji “ciachowej” (/a = ą, /l = ł itp.), czyli korzystanie z \prefixing, jakkolwiek miało jakieś uzasadnienie w siedmiobitowym świecie sprzed parunastu lat, dziś nie jest już nawet oldskulowym szpanem – jest po prostu skrajnie niewygodne i bezsensowne. Nawet, gdyby ktoś musiał mieć pliki 7-bitowe, żeby je gdzieś przesłać czy cokolwiek (choć w dobie unicode’u trudno to sobie wyobrazić), naprawdę są narzędzia do automatycznej konwersji normalnych kodowań do notacji prefiksowej. (Inny powód do jej używania to pakiet babel – ale jeśli ktoś go używa do pisania po polsku, to zasłużył sobie również na bardziej wymyślne tortury).
Drugi błąd, wyjątkowo irytujący, to ręczne zadawanie rozmiarów strony, i to w dodatku niskopoziomowymi parametrami plain TeXa. Znów – nikt nikogo nie zmusza do używania geometry czy nawet gmeometry, ale wstyd takie pliki pokazywać komukolwiek (a wysyłanie ich do czasopisma może przyprawić redaktorów o ból głowy).
Na koniec zostawiłem sobie najgorsze: \bf, \it etc. LaTeX2e i NFSS mają już kilkanaście lat; jeśli ktoś używa takich komend, to prędzej czy później będzie miał problem z {\it niedziałającą {\bf wytłuszczoną kursywą}} – i dobrze mu tak!!! (Pomijam tu fakt, że z typograficznego punktu widzenia wytłuszczona kursywa to koszmar, który niemal nigdy nie ma sensownego zastosowania.) A więc: do kursywy służy \textit{...} (oraz \emph{...} )!
Uff, ulżyłem sobie. Dodajmy, że (jak zwykle) celowo nie ma tu żadnych przykładów pozwalających zidentyfikować konkretnych użytkowników – to nie jest po to, żeby kogoś wyśmiać, tylko po to, żeby osoby nieświadome swoich błędów mogły je po cichu naprawić (no i po to, żebym mógł w bezpieczny sposób skanalizować swoją frustrację
).
KategoriaBlog, KategoriaTeX, KategoriaLaTeX, KategoriaLaTeXPręgierz, KategoriaLaTeXPorady
I was recently asked by a friend to help him with customizing end-of-proof marks. Say that we are writing a textbook with theorems with proofs and example problems with solutions and that we want a usual
after a proof, but, for example, a
after a solution to a problem.
Probably the best way to accomplish this is by using the powerful ntheorem package by Wolfgang May and Andreas Schedler (see its home page). But alas, I don’t usually use it (since I am used to amsthm), which is a shame on me: ntheorem seems to do all the work of amsthm and much more. The only problem is that you have at least to skim through the documentation (which is well written and not too long) – I am quite busy now, but hopefully I will be able to read it in a few weeks’ time and write something about it here.
If you are an amsthm-addict for some reason, there is also hope for you: just use the following quick-and-dirty solution (to be pasted in the preamble):
\newenvironment{solution}{% \proof[Solution]\def\qedsymbol{$\diamond$}% }{% \endproof }
What it does is:
solution will launch the proof environment whenever \begin{solution} is put into the document. Roughly speaking, \proof is (almost) the same as \begin{proof}.\qedsymbol will be redefined into whatever we want (here, the
). Since we don’t use LaTeX’s \newcommand, but plain TeX’s \def, this redefinition is local, i.e., valid only within the proof environment.\end{solution} is defined to be essentially the same as \end{proof} ; note that \endproof is a “low-level version” (again, roughly speaking!) of \end{proof}.Summing up: the main purpose of this construct is to teach people something (hopefully) interesting about how TeX and LaTeX works; for production purposes, ntheorem is better.
CategoryBlog, CategoryEnglish, CategoryTeX, CategoryLaTeX, KategoriaLaTeX
Można powiedzieć, że XXI wiek pełną gębą;) Narazie zmigrowałem tylko wiki na nową maszynę z IPV6 (tunel z tunnelbroker.net), reszta musi jeszcze zaczekać.

Ostatnio czytam wszystko naraz.
Mała dziura. Ani specjalnie malownicza, ani ciekawa, ale i tak zjeżdżają się tu turyści za sprawą pobliskiego kompleksu piramid Majów. Jak zwykle kompleks wygląda tak, że chodzimy sobie po dżungli i oglądamy co już odkopano (ponoć na razie zaledwie 30%). Jak zwykle, wygląda to...
Po mieście najłatwiej poruszać się klasycznymi tuk-tukami, do których wchodzi dwoje turystów, albo czwórka miejscowych z bagażami (plus, rzecz jasna, kierowca). To przypominające występujące kiedyś u nas mini-pojazdy dla inwalidów cudo techniki jest najwyraźniej rozprzestrzenione po...
Cóż… Jak patrzę na miniony rok to wychodzą też gorsze rzeczy. Straciłem kontakt z PLD.
Co prawda ciągle używam w kilku miejscach i jeszcze zapewne długo będę używać, to jednak - ilość używanych przeze mnie PLD się zmniejsza. Zarówno procentowo jak i ilościowo. Ilość czasu poświęconego na rozwój również mi spadła - prawie do zera.
Dlaczego? Cóż - brzmi to jak zdrada, ale… Debian to też dobra dystrybucja. Co prawda co rusz to napotykam się na rzeczy które w PLD są zrobione dużo lepiej, w wielu miejscach wychodzą na jaw ogromne braki, ale… ich załatanie lub obejście nie zajmuje zbyt wiele czasu. Boli konieczność tworzenia własnego repozytorium dla poprawek, brak niektórych narzędzi które w PLD miałem od ręki - ale - da się z tym żyć. A sporo rzeczy działa “od kopa”, gdzie w PLD wymagało by usiąść nad konfiguracją. I co prawda efekt w PLD byłby lepszy, to jednak wybieram to co zajmuje mi mniej czasu.
Ciągle uważam że PLD jest najlepszą konstrukcyjnie dystrybycją na rynku. Ale co z tego gdy rozwija ją garstka zapaleńców której kurczy się wolny czas? Branche w stylu Titanium z koleji nie pasują mi zbytnio z względów ideologicznych. Brakuje solidnego wsparcia z zewnątrz - developerów, sponsorów, kogoś kto by wymagał jakości… i za nią płacił.
Ja co prawda co jakiś czas gdzieś jakieś PLD wrzucę, to jednak - nie mam czasu się już nim zajmować. I przy dowolnych schodach wrzucam coś innego - czy to debian, czy też centos.
Ogólnie - na minus. Niestety konieczny.
To co najbardziej mi doskwierało w roku 2009 to brak czasu.
I dlatego że przybyło mi więcej obowiązków.
I dlatego że obecne się rozrosły.
Maverick - z małej osiedlówki w której byłem 30-tym klientem na SDI stał się jednym z większych poznańskich ISP.
Moja mała rodzinka też rośnie i zabiera coraz więcej czasu.
Dochodzi do sytuacji gdzie numer Fantastyki czytam po miesiącu od momentu gdy wpadnie do skrzynki. Rozwijanie własnych zainteresowań również muszę sobie regularnie odpuszczać. Od jakiegoś czasu nie zaglądam na IRC, od ponad miesiąca nie zdążyłem nawet skonfigurować slrn-a do czytania niusów.
Czas… kiedyś miałem go tak wiele, teraz każda wolna chwila jest na wagę złota. W ramach optymalizacji zrezygnowałem nawet z pracy na UAM oraz rozwoju PLD. Czy kiedyś będę miał go więcej, bez szkody dla rzeczy które robię obecnie? Chciałbym…
Od ponad półtora roku pracuję w dziale utrzymania firmy Datera. Początkowo zajmowało mi to pół etatu, teraz 3/4 (choć czasami niestety sporo więcej).
Praca.. cóż.. ciekawa. Absorbująca. Z okazją do nauczenia się wielu przydatnych rzeczy. I znacznie bardziej praktyczna niż na UAM.
Czym się zajmuje Datera? Rozwojem platform telekomunikacyjnych. Ja z mojej strony pracuję jako administrator, jak również zajmuję się troszkę od strony systemowej rozwojem Carrier-Ex.
Chyba największym naszym wdrożeniem w których maczałem palce jest dziecko Datery - Freeconet - podejrzewam że największa, a z pewnością najbardziej rozwinięta polska platforma VoIP?. Wciąż z ogromnymi perspektywami - czasami mam wrażenie że z jakiś powodów niewykorzystanymi. Może kiedyś napiszę ciut więcej na ten temat…
Innym fajnym wdrożeniem które niedawno wyszło na światło dzienne jest stworzenie platformy telekonferencyjnej Orange.
No i parę drobiazgów o których co nieco słychać, takich jak Otwarta Platforma Cyfrowa (OPC), albo i może kiedyś będzie słychać…
Ogólnie - na plus.
Na urodziny (31.10) skończyłem pracę na UAM WMI
Ciężko było. Moja pierwsza praca - ponad 8 lat pracy w jednym miejscu. Do tego wbrew pozorom - na dosyć dobrych warunkach. Pensja co prawda nie oszołamiająca, ale - w porównaniu do faktycznie poświęconego na pracę czasu - całkiem znośna. W sumie to stawka godzinowa wyższa niż zarabiam obecnie. Zwłaszcza gdy się doliczy wszystkie dodatki, 13-ki… oraz weźmie pod uwagę że dyżur na uczelni można było spokojnie poświęcić na robienie czegoś innego - a nawet bez problemów w czasie pracy wyskoczyć gdzieś na miasto (pod warunkiem że jakiś współadmin w tym czasie przejął obowiązki).
Ale znowu - tak jak w pierwszych latach pracy uważam że dużo dla WMI zrobiłem, tak w ostatnim czasie już tylko wegetowałem. Przychodząc i odbębniając dyżury, nie wnosząc praktycznie nic pożytecznego. Do tego - czułem się “staro”. To mimo wszystko praca dobra na start, na rozpoczęcie pracy w branży IT. Obecnie mam ciekawsze zajęcia i zmiana haseł użytkownikom mnie średnio bawi.
Doszedłem też do wniosku że tak jak jako pierwszy “admin” zostałem po studiach na uczelni, tak pora z tym skończyć i jako pierwszy “niestudencki admin” z niej ustąpić robiąc miejsce dla świerzej krwii.
Co więcej - co prawda UAM dawał ogromne możliwości “rozwoju”, to brakowało argumentacji by z nich skorzystać. Poświęcenie 10h na zrobienie czegoś często powodowało dostanie batów za ruszenie czegoś co działa. Więc prościej było nic nie robić i utrzymywać infrastrukturę.
No i w końcu nawet te kilkanaście/kilkadziesiąt godzin w miesiącu które poświęcałem na WMI - uznałem że mogę wykorzystać je lepiej w mojej firemce.
Ogólnie uczucia mam mieszane, ale - chyba raczej to zmiana na plus.
Najlepsza recenzja Avataru jaką czytałem (od razu przyznaję - czytałem ich niewiele) to „poka hontas 3d :) me like”. Doskonale oddaje istotę filmu.
CGI tak doskonałe,...
Rok temu, pierwszego stycznia 2009 założyłem firmę.
No - firma to może trochę za dużo powiedziane. To co robiłem wcześniej po godzinach w ramach umów zleceń - teraz realizuję wystawiając faktury.
Dlaczego? Może to zabrzmi głupio, ale… z lenistwa i uczciwości. Męczyło mnie bieganie na początku roku by od wszystkich zleceniodawców dostać poprawne pity ;).
Nie tylko zresztą.
Dzięki prowadzeniu DG mam ciut więcej możliwości.
Od - wrzucenia potrzebnych w branży IT drobiazgów w “koszty”, dwa - z marszu dostaję lepsze ceny na sprzęt i usługi niż klienci indywidualni. Ot - chociażby koszt rejestracji domen w internecie albo zakupy w hurtowniach sprzętu komputerowego.
Dla większości klientów prościej jest mi też wystawić fakturę niż bawić się w umowę zlecenie/umowę o dzieło.
Jeżeli masz fajny pomysł na projekt/biznes - zapraszam do kontaktu ;)
Jedno czego żałuję, to to, że nie skorzystałem z żadnej możliwości dofinansowania na rozpoczęcie działalności. Niby to niewiele, ale zawsze kilka groszy do wykorzystania więcej.
Ogólnie - zmiana na plus.